Już na początku trochę Cię zaintryguję, bo nie jestem lekarzem, ani medykiem, a temat choroby A jest mi bliski, dzięki mojej mamie Janinie, która chorowała na tę nieuleczalną chorobę przez 10 ostatnich lat swojego życia. Przez ten czas, razem z moją siostrą Basią, towarzyszyłyśmy Janeczce w jej zmaganiach z tą ciężką chorobą. Dzięki Janince, zobaczyłyśmy w praktyce, czyli w naszym prawdziwym życiu, wszystko to, co naukowcy zbadali i opisali w profesjonalnej literaturze na temat choroby A. Poniżej przestawię istotę choroby A i co się za nią kryje – moim osobistym i jak najprostszym językiem. Te podstawy są niezbędne, żeby dalej opowiedzieć jak – przez 10 lat – żyła i radziła sobie moja rodzina, z naszą osobistą chorobą A. Wszystko to po to, żeby Tobie pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych.

„WIELKIE ZAPOMINANIE” – tak nazwał, odkrytą przez siebie, w 1907r., chorobę, niemiecki psychiatra i neuropatolog Alois Alzheimer. Chorobę, która prowadzi do nieodwracalnej utraty komórek nerwowych w mózgu.

Warto też zwrócić uwagę na poniższe definicje choroby A, które opisują jej istotę:

  • Choroba A polega na zwyrodnieniu układu nerwowego.
  • Choroba A, to postępująca choroba neurogradacyjna ośrodkowego układu nerwowego. Charakteryzuje się ona upośledzeniem sprawności intelektualnej. Upośledzenie to narasta stopniowo, od nieznacznie nasilonego zapominania do całkowitej niesprawności umysłowej.
  • Choroba A polega na utracie lub zaburzeniu tzw. wyższych czynności mózgowych, jak pamięć, orientacja czasowa i przestrzenna, mowa, rozumienie, ocena sytuacji czy liczenie. Skutkiem jest nieodwracalna utrata komórek nerwowych w mózgu. Choroba A może rozwijać się bezobjawowo nawet przez 10 lat, zanim pojawią się symptomy, które pozwalają na postawienie prawidłowej diagnozy.

Dziecko z wiekiem rozwija się – swoje ciało i swój umysł – w wyniku czego dorasta i staje się samodzielne. Natomiast osoba chora na A, na skutek tej choroby, stopniowo traci swoje umysłowe i fizyczne funkcje i umiejętności – z czasem staje się bezradna i bezbronna jak niemowlę, którym trzeba się zaopiekować, bo samo nie przetrwa. Tak, w mojej ocenie, można najprościej opisać chorobę A.

Choroba A nie przychodzi z dnia na dzień, ona rozwija się latami, dlatego tak ważne jest obserwowanie naszych rodziców i siebie, pod kątem sprawności naszego umysłu. Komu nie zdarzyło się zapomnieć czy wyłączył z prądu żelazko albo czy zamknął drzwi na klucz wychodząc z domu? Takie objawy, to jeszcze nie jest powód do poważnych zmartwień, bo często wykonujemy te czynności mechanicznie i nie skupiamy na nich uwagi. Warto w takich chwilach wykonać jakąś dodatkową ale dziwną, niecodzienną czynność, np. zaśpiewać refren piosenki albo stanąć na 1 nodze – co pozwoli przywrócić w pamięci tamten moment i uzyskać pewność, że pożaru nie będzie i żaden nieproszony gość nie wjedzie do naszego domu. Jeśli nie próbowałeś, to spróbuj, bo ten patent działa.

Natomiast jeśli zauważysz, że „luki w pamięci” pojawiają się, u Twoich rodziców, lub u Ciebie, coraz częściej, przy różnych czynnościach np. zawodowych, domowych czy towarzyskich – to warto się zatrzymać i sprawdzić ten stan rzeczy. Jak w każdej chorobie, również w chorobie A, im szybciej zostanie ona zdiagnozowana przez lekarza specjalistę, tym szybciej można rozpocząć proces leczenia. Co oznacza, że trzeba zachować uważność i profilaktycznie obserwować bliskich sobie seniorów oraz siebie – i co ważne – nie ignorować i nie usprawiedliwiać żadnych negatywnych objawów, jeśli zauważysz że „dziury w pamięci” się powtarzają i pogłębiają.

Co istotne, z perspektywy dzisiejszej medycyny choroba A cały czas pozostaje chorobą nieuleczalną. Od wielu lat naukowcy na całym świecie poszukują skutecznego lekarstwa na chorobą A, ale jak dotąd bezskutecznie. Pozostaje mieć nadzieję, że w dobie tak szybko postępującego rozwoju technicznego i technologicznego, naukowcy już niedługo odkryją skuteczne remedium na tę chorobę.

Choroba A jest postępującą chorobą degradacyjną, bo jeśli się rozpocznie, to nie można jej zatrzymać, ona z czasem będzie się rozwijać – aż do końca życia chorego. Obecnie można jedynie opóźniać w czasie negatywne skutki choroby A, poprzez leczenie farmakologiczne wspomagane terapiami rozwijającymi umył. Dlatego opłaca się, od najmłodszych lat, inwestować w swoje zdrowie, w tym zdrowie psychiczne, żeby będąc seniorem, nie mieć do czynienia z chorobą A, a w najgorszym razie, tylko z samym początkiem tej choroby, kiedy jej negatywne skutki jeszcze nie są tak dotkliwe.

Czy wiecie, że 21 września – to obchodzony od 1999r., światowy dzień choroby Alzheimera? A cały miesiąc wrzesień, ma służyć medykom i ekspertom do informowania i edukowania społeczeństwa na temat choroby A, przyczynach jej powstawania, jej objawach i skutkach – żeby świadomość w społeczeństwie rosła. Niewątpliwie taka inicjatywa jest bardzo dobra i bardzo potrzebna. Ale póki co praktycznie, czyli np. w moim najbliższym otoczeniu, jest ona niezauważalna. A jak to wygląda, w Twoim otoczeniu? A jeśli nic nie widać, to warto domagać się od lokalnych włodarzy i medyków potraktowania choroby A poważnie i rozpoczęcia procesu edukacyjnego, w celu minimalizowania jej negatywnych skutków.

Choroba A, staje się chorobą społeczną

Mózg człowieka, podobnie jak inne części ciała, z wiekiem, traci na swojej sprawności, elastyczności i pojemności, co jest wynikiem naturalnego procesu starzenia. Przy czym należy zachować czujność, żeby nie pomylić skutków naturalnego procesu starzenia się mózgu, z początkami choroby A, która jeśli się zacznie, to będzie się rozwijać. Granica jest w tym przypadku bardzo płynna, szczególnie na początku choroby A, a wszelkie wątpliwości powinien rozstrzygnąć lekarz specjalista – neurolog lub psychiatra. Warto też zapamiętać, że nie ma innego początku choroby A – jak stopniowo pogłębiające się zapominanie, inaczej nazywane demencją lub chorobą otępienną mózgu.

Według danych Światowej Organizacji Alzheimera (ADI), liczba osób na świecie chorujących na demencję, w ciągu najbliższych 30 lat, ulegnie potrojeniu, z 50 do 152 mln – co przedstawia poniższy wykres. ADI informuje też, że obecnie, na świecie, co 3 sekundy ktoś zapada na jakiś rodzaj demencji, to o sekundę szybciej niż w 2015r. Liczba osób, które zapadają na chorobę A może stanowić nawet połowę osób chorujących na demencję.

Na podstawie raportów: Rzecznika Praw Obywatelskich i Najwyższej Izby Kontroli: obecnie, w Polsce, na chorobę A choruje od 350 – 460 tys. osób, a chorujących na demencję jest 600 tys. osób. W 2050r., liczby te ulegną potrojeniu, bo seniorzy będą stanowili 1/3 społeczeństwa.

Warto przytoczyć też wyniki badań ADI z raportu „Postawy wobec demencji”, które wykazały, że aż:

  • 95% badanych uważa, że może zachorować na demencję na pewnym etapie swojego życia i że jest to normalny objaw procesu starzenia się,
  • 62% pracowników służby zdrowia uważa tak samo jak badani, czyli że demencja jest naturalnym objawem procesu starzenia się,
  • 50% osób mających demencję, czuje się ignorowanymi przez pracowników służby zdrowia – lekarzy i pielęgniarki.

Powyższe wyniki badań, nasuwają poniższe niepokojące wnioski:

  • Pacjenci nie są wykształconymi medykami i mogą mieć swoje wyobrażenia na temat skutków procesu starzenie się natomiast niepokojący jest fakt, że pracownicy służy zdrowia – czyli wykształcona medycznie elita społeczeństwa – nie widzi w demencji początków choroby neurogradacyjnej, a jeśli tego nie widzi, to nie podejmuje żadnych kroków w kierunku sprawdzenia, czy jest to początek choroby A, a co za tym idzie – diagnozowania i leczenia pacjentów, żeby opóźnić w czasie negatywne skutki zachorowania na chorobę A.
  • Jeśli służba zdrowia nie podejmuje profesjonalnych kroków żeby pacjentom z demencją pomóc, to pozostawia ich zdanych samych na siebie, co często kończy się bezsilnością pacjenta i biernym godzeniem się na rozwój choroby A.
  • Chorzy na demencję nawet jeśli domagają się uważności i pomocy ze strony medyków, to w praktyce jej nie dostają, bo demencja jest przez większość środowiska medycznego traktowana jako naturalny objaw procesu starzenia się – co oznacza, że nie ma powszechnej i prawidłowej diagnostyki rozpoznawania objawów demencji i jej leczenia, żeby opóźniać w czasie rozwój choroby A.
  • Liczba chorych na demencję i chorobę A może być dużo, dużo wyższa od powyższych danych – bo diagnozowanie tych chorób przez medyków przebiega z pominięciem niezbędnej diagnostyki, staranności i uważności, często jest też bagatelizowane i łączone głównie z wiekiem pacjenta.

Inne badania potwierdzają, że w grupie 65-latków – wskaźnik częstości zachorowania na chorobę A wynosi 10%, podczas gdy w grupie 80-latków ten sam wskaźnik wynosi aż 50%, czyli statystycznie dotyka co drugiego seniora w tej grupie wiekowej.

Powyższe badania potwierdzają, że im człowiek starszy, tym bardziej jest narażony na chorobę A. Teraz chorobę A zauważamy częściej i lepiej, bo seniorzy żyją dłużej. Wcześniej gdy ludzie umierali w wieku 60-70 lat, choroba A, nie była tak dotkliwa społecznie, bo nie zdążyła się w pełni rozwinąć. Teraz gdy bardzo duża grupa seniorów odchodzi w wieku 80-90 lat, choroba A, ma szanse rozwinąć się we wszystkich swoich stadiach. Żyjemy coraz dłużej i liczba seniorów w społeczeństwie rośnie, to jest – mówiąc nieco przekornie – „przyjazne środowisko” żeby choroba A mogła się rozwinąć i zaistnieć w dużej, zauważalnej społecznie skali.

Przy okazji warto też dodać, że już coraz młodsze osoby zapadają na chorobę A. W programie „Dzień dobry TVN”, pokazany został reportaż o 35-letnim mężczyźnie, który zachorował na A, to był etap zaawansowany tej choroby. Choroba A w tak młodym wieku, to jest rzadkość, ale niepokojący jest fakt, że już się pojawia.

Patrząc na nasz mózg z perspektywy COVID 19, coraz głośniej lekarze mówią o zjawisku tzw. „mgły pamięciowej”, jaka pozostaje jako skutek uboczny zachorowania na koronawirusa. Większość ozdrowieńców szybko odzyskuje sprawność pamięciową, ale są i tacy, u których mgła pamięciowa pozostaje na dłużej, albo nie mija wcale. Światowa Organizacja Alzheimera (ADI) alarmuje o prawdopodobnym wzroście zachorowania na demencję na skutek COVID 19, określając to zjawisko jako pandemię demencji. ADI zaleca śledzenie na bieżąco wyników badań naukowców, żeby określić skalę zjawiska, a także jak najszybszego podjęcia działań, w skali makro, w celu szybkiego i prawidłowego diagnozowania demencji.

Co może być powodem zachorowania na A?

Według naukowców, poniższe czynniki mogą być powodem zachorowania na A:

  • dziedziczenie genów rozwijających chorobę A – ich obecność można wykryć za pomocą specjalistycznych testów i badań, na które kieruje lekarz specjalista (neurolog lub psychiatra),
  • bierne wykorzystywanie umysłu czyli „nierozwijanie umysłu” – naukowcy dowodzą, że osoby słabiej wykształcone, częściej zapadają na chorobę A – bo one mniej czytają, mniej wiedzy przyswajają, słabiej tę wiedzę wykorzystują, ale nie oznacza to, że osoby wykształcone ta choroba omija, one też na nią zapadają, ale rzadziej,
  • „niezdrowy styl życia”, czyli szkodliwa dla zdrowia dieta, brak ruchu, nadużywanie różnych używek, a także wysokie ciśnienie i inne choroby,
  • urazy głowy i mózgu – odniesione w wyniku wypadku, pobicia, ale także uprawiania niektórych dyscyplin sportowych, w których głowa narażona jest na ciosy, uderzenia, obicia, obtłuczenia,
  • choroby zębów, związane z brakiem higieny jamy ustnej i brakiem opieki stomatologicznej – coraz częściej są podawana przez naukowców jako przyczyna choroby A.

O tężyznę fizyczną, zgrabną sylwetkę i imponujące mięśnie dbamy, a wręcz, są to obecnie przyjęte społecznie – standardy zdrowia i urody. Ale na tak masową skalę, już nie myślimy o rozwoju potencjału naszego umysłu. Sprawność fizyczna niewątpliwie jest ważna dla naszego zdrowia i życia, ale należy pamiętać, że nie samymi mięśniami żyje człowiek. Idąc dalej, wielu z nas jest przekonanych, że umysł z jego pełną zawartością dostaliśmy raz na zawsze, czyli do końca życia, a tak niestety nie jest. Warto to sobie uświadomić i obok treningu fizycznego, wprowadzić też do swoich codziennych rytuałów również trening umysłu.

Patrząc na temat nieco ironicznie, czyli jeśli ktoś się boi, że trenując umysł, to spowoduje, że jego głowa się powiększy, to z góry zapewniam, że trening umysłu, nie ma wpływu na rozrost naszej głowy, tak jak to ma miejsce w przypadku ćwiczenia mięśni. Trening umysłu rozwija to, co jest w jego środku, czyli sieć połączeń neuronowych mózgu. Im więcej ich jest, tym lepiej.

Zróbmy teraz szybki test na sprawność naszego mózgu – poniżej zadam kilka pytań, na które proszę odpowiedz samemu/samej sobie.

  • Ile imion i nazwisk swoich kolegów i koleżanek z 1-szej klasy szkoły podstawowej jesteś w stanie wymienić?
  • Czy pamiętasz datę (a przynajmniej rok) rozpoczęcia Twojej pierwszej pracy zawodowej?
  • W którym roku była bitwa pod Wiedniem?
  • Jak nazywa się autor powieści „Chłopi”?
  • Wyrecytuj albo zaśpiewaj 2-gą zwrotkę polskiego hymnu państwowego?
  • Wymień imię i nazwisko aktora, który zagrał główną rolę męską w filmie pt. „Lalaland”?
  • Ile to jest 7 x 8?
  • Co wczoraj jadłeś/jadłaś na obiad?

Oczywiście odpowiedzi na większość tych pytań możesz natychmiast sprawdzić w internecie, ale nie o to w tym chodzi. Chodzi o sprawdzenie, ile i jak szybko jesteś w stanie przypomnieć sobie tu i teraz, bez podpowiedzi. Warto serwować sobie samemu tego typu testy-zabawy sprawdzające, bo to też jest rodzaj gimnastyki naszego umysłu.

Warto też zastanowić się nad mądrym i przemyślanym uprawianiem sportu, czyli wyborem tych dyscyplin, które nie są inwazyjne i nie przyczyniają się do stopniowej degradacji mózgu. Coraz więcej naukowców sygnalizuje, że częste uderzenia w głowę, w wyniku uprawiania niektórych dyscyplin sportu – nie pozostają bez negatywnych konsekwencji na mózg sportowców. Jeśli masz jakieś wątpliwości w tym temacie, to warto skonsultować je z lekarzem specjalistą – neurologiem lub psychiatrą.

Konkluzja

Na finał, jeszcze raz podkreślę, że nie tylko nasze ciało, ale także nasz umysł potrzebuje rozwoju i swojej regularnej, codziennej gimnastyki, żeby działał sprawnie jak najdłużej, a najlepiej do końca życia. Dotyczy to osób młodych i zupełnie zdrowych, a także tych starszych, również tych, które już chorują na A. Mózg osoby chorej na A też pracuje, nie tak sprawnie i intensywnie jak osoby młodej i zdrowej, ale można, a wręcz trzeba go motywować do pracy w takim zakresie, jaki w danym momencie jest jeszcze możliwy. Często wraz z zakończeniem edukacji szkolnej przestajemy się uczyć, tym samym, zupełnie nieświadomie, robimy sobie krzywdę. Im człowiek starszy, tym powrót do uczenia jest trudniejszy, a przez całe nasze życie, powinniśmy mobilizować i zachęcać się do bycia ciekawym, a za tym idzie chęć edukowania, rozwijania i pogłębiania wiedzy. Sztuką jest nauczyć się uczyć z ciekawością, przyjemnością, lekkością i zabawą. Takiej spontanicznej ciekawości i chęci uczenia się powinniśmy uczyć się od dzieci, bo one robią to w sposób naturalny i sprawia im to radość.

Z perspektywy mojej filmowej pasji, wtrącę, że bardzo dobrze obrazuje chorobę A film, z oskarową rolą Julianne Moore pt. „Motyl (Still Alice)”. Film opowiada o kobiecie w wieku 50+, która zauważa u siebie problemy z pamięcią. Jej przypadek pokazuje przykład dziedziczonego zachorowania na chorobę A i sygnalizuje problem genetycznego obciążenia córek głównej bohaterki, a także ich dzieci. Choroba A dotyka kobietę wykształconą, profesor uniwersytetu, która, na ile może, próbuje z tą chorobą walczyć – przygotowując się na nadchodzące etapy tej choroby – chcąc się przed nią obronić. Pokazany też jest problem choroby A na tle rodziny, która też musi umieć odnaleźć się w tej trudnej sytuacji. W moim kinowym rankingu stawiam ten tytuł bardzo wysoko z rekomendacją, że warto go zobaczyć.

Innym filmem, który zasługuje na polecenie jest „Czy pamiętasz miłość?”. Główna bohaterka grana przez Joanne Woodward – sławna poetka i autorytet intelektualny – pokazuje jak choroba Alzheimera, wkrada się w życie jej bohaterki i jak jej rodzina, jednoczy siły i angażuje się, żeby jej pomóc. Filmowa Barbara ma otrzymać prestiżową nagrodę, za swoje osiągnięcia, gdy tymczasem, choroba coraz bardziej się pogłębia. Jak będzie wygląda ta wielka uroczystość, tego nie zdradzę. Zachęcam do obejrzenia tego filmu, który jako jeden z pierwszych w kinematografii zauważył chorobę A i jej wpływ na życie osoby chorej i jej rodziny.

Potocznie mówi się, że „organ nieużywany zanika”, co można też odnieść do sprawności i pojemności naszego umysłu, która może stopniowo zanikać na skutek biernego wykorzystywania potencjału naszego umysłu. Warto walczyć o aktywność i rozwój naszego mózgu, bo ta inwestycja dobrze zaprocentuje w przyszłości. Dodatkowo zdrowy styl życia i dbanie o siebie całościowo, czyli holistycznie, oddalają nas od choroby A. Pomyśl o tym już dzisiaj, a nie odkładaj tego ważnego tematu, jak Scarlett O’Hara – na jutro, bo jutro jest zawsze jutro.

28.11.2022r.